Któregoś popołudnia wybraliśmy się do pobliskiego młyna - udało nam się wejść do środka i zobaczyć wszystkie działające tam mechanizmy. Poniżej zobaczycie zdjęcia i filmik.


słyszycie ten piękny britisz? to nasza mentorka Marie :)
Pomimo nieciekawej pogody wróciliśmy do hotelu okrężną drogą - w czasie spaceru zrobiliśmy sobie przerwę na spróbowanie francuskich jeżyn... Nawet one smakowały inaczej niż te polskie (co nie znaczy, że były niedobre).
A nam stuknął już kolejny tydzień... Jutro upłynie miesiąc od naszego przyjazdu do Francji. Póki co korzystamy z wolnego czasu jak tylko możemy (jedynym minusem tego może być ogarniające człowieka zmęczenie - robimy tzw. 'wszystko wszędzie', co baaardzo zużywa baterie...). Dzisiaj, z racji tego iż była ładna pogoda, spotkaliśmy się w czwórkę w Pipriac. Poniżej kolejne zdjęcia:
:)
Co do samego szkolenia, zdjęcia z niektórych zajęć znajdziecie w poprzednich notkach Angeli i Krzysia. Zachęcam, bo jest co oglądać! ;)
Znalazłam jeszcze coś z trasy i przerwy pomiędzy warsztatami...
Znalazłam jeszcze coś z trasy i przerwy pomiędzy warsztatami...
PŁYNNA PERFEKCJA
tuż przed zajęciami w hotelu
kochamy design tutejszych domków!!!
podbijamy tutejszy supermarket i wykupujemy cały asortyment
czekolad z Oreo/Daim, chipsów i CherryCoke
czekolad z Oreo/Daim, chipsów i CherryCoke
kościół w centrum Pipriac
pomnik na małym placyku (Pipriac)
Czy z tygodnia na tydzień dzieje się więcej? Tego nie wiem. Wiem za to, że czas biegnie bardzo szybko i niełatwo go zatrzymać. Czasami szkoda...
A w poniedziałek wracamy do szkoły. I mamy w planach warsztaty z francuskimi uczniami - czas rozruszać szkołę, pozwolić ludziom poznać nas, nasz kraj. Do dzieła! :)












Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire